Wypożyczalnia Beletrystyczna
Bytom, pl. Sobieskiego 3
Moderator: Justyna Kopiec

 

Dyskusyjny Klub Książki „Trzynastka” powstał w 2009 roku, jego działalność skierowana jest do osób dorosłych. W spotkaniach, które odbywają się raz w miesiącu (z wyłączeniem lipca i sierpnia) biorą udział Bytomianie i mieszkańcy okolicznych miast. Klub wziął swoją nazwę od pierwszego spotkania, które odbyło się trzynastego dnia miesiąca i przyszło na nie trzynastu uczestników. Obecnie klub liczy 9 osób, jednak jesteśmy otwarci na nowych członków. Spotkania odbywają się w budynku głównym MBP Bytom w ostatni piątek miesiąca o godzinie 17:00.


„Trzynastka” to miejsce, w którym omawiamy różną literaturę, zarówno popularnonaukową (literatura faktu, reportaże, biografie), jak i beletrystyczną (powieści obyczajowe, historyczne, kryminały). Lektury dobierane są na podstawie recenzji i poleceń z prasy i Internetu, jak również wybierane z propozycji klubowiczów.

Lubisz czytać? Uwielbiasz dyskutować o wrażeniach z lektury? Nie masz z kim porozmawiać o książkach? Dyskusyjny Klub Książki jest dla ciebie!

 

spotkanie: listopad 2019

Podczas listopadowego spotkania klubowicze omawiali książkę Tomasza Michniewicza "Chrobot. Życie najzwyklejszych ludzi świata”. Jest to opowieść o siedmiu osobach z siedmiu różnych zakątków świata, a co za tym idzie różnych kultur. Akcja książki toczy się w tych samych czasach, jednak widziana z różnych perspektyw – mieszkańca Ugandy, USA, Kolumbii, Indii, Finlandii, Zimbabwe i Japonii. Bohaterowie podobni są do siebie, jednakże przez to, że przyszli na świat w różnych zakątkach ziemi, często mocno oddalonych od siebie, historie ich życia bardzo się różnią. Poznajemy ich dzieciństwo, domy rodzinne, lata szkolne, oraz historie przyjaźni. Z kart książki dowiadujemy się o marzeniach oraz planach na przyszłość, a także lękach i obawach. Śledzimy również dorosłe życie bohaterów, wybory jakich musieli dokonać w związku z tym gdzie się urodzili i żyją obecnie, i czy są one zgodne z ich dziecięcymi marzeniami.

Klubowicze omawiając książkę zgodnie orzekli, że jest to jedna z ciekawszych książek z gatunku reportażu. Autor w sposób plastyczny i barwny przekazuje nam historie bohaterów w taki sposób, iż nie można oderwać się od czytania.

Gorąco polecamy!


spotkanie: październik 2019

W październiku sięgnęliśmy po literaturę australijską. „Wszystkie kwiaty Alice Hart” Holly Ringwald to zniewalająca powieść, o tym, jak nas prześladują przemilczane historie – i o historiach, które sobie opowiadamy, aby przetrwać.

W rodzinnej tragedii dziewięcioletnia Alice Hart traci rodzinę, psa, dom, przestaje mówić. Trafia na położoną na odludziu farmę, gdzie jej babcia, o której istnieniu do tej pory nie miała pojęcia, uprawia australijskie kwiaty, przyjmuje pod swój dach kobiety szukające nowego początku i sama zmaga się z demonami przeszłości.

Dziewczynka uczy się mowy kwiatów, języka, który pomoże jej nazwać to, czego nie umiała dotąd ubrać słowami. Czyta książki, które są jej wielką miłością i powoli dochodzi do siebie. Dorasta, cierpliwie czekając, aż babcia opowie jej tragiczną historię rodziny. Zdradzona, ucieka na czarodziejską pustynię środkowej Australii, by rozpocząć samodzielne życie i znaleźć ukojenie. Niestety, zakochuje się w Dylanie, mężczyźnie wyjątkowo niebezpiecznym. Żeby uwolnić się z tego związku, musi zawrócić – poznać rodzinne tajemnice i odzyskać swoją przeszłość.

Klubowicze byli podzieleni w swoich opiniach na temat książki. Niektórym książka się podobała, chwalili koncept Farmy Kwiatów, na której kobiety, które doświadczyły przemocy fizycznej, wspólnie mieszkały i pracowały, tworząc dla siebie bezpieczną przystań. Inni wnosili, że powieść jest zbyt „cukierkowa”, a przez to mało realistyczna. Sama byłam oczarowana językiem kwiatów i smutną historią tytułowej Alice, ale uważam, że ostatnia część, gdzie obserwujemy główną bohaterkę jako osobę dorosłą, była słabsza od reszty. Mimo wszystko książka Ringland porusza ważne tematy i cieszymy się, że mieliśmy okazję o niej podyskutować.



spotkanie: wrzesień 2019

571269 352x500Skończyły się wakacje i powróciły spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki „Trzynastka”. Naszą lekturą we wrześniu była „Kobieta na schodach” Bernarda Schlinka (jego najbardziej znana książka to „Lektor”, na podstawie której powstał film z Kate Winslet).

Uporządkowane życie niemieckiego prawnika odmienia się w mgnieniu oka, gdy w muzeum w Sydney natyka się on na obraz od lat uznawany za zaginiony. To wizerunek Irene, kobiety, dla której był gotów zaryzykować wszystko, a ona bez słowa zniknęła z jego życia. Wiadomość o odnalezieniu obrazu jest zaskoczeniem także dla dwóch innych mężczyzn, którzy kiedyś ją kochali – i nadal czują się przez nią oszukani. Wszyscy czworo spotkają się po latach nad odludną australijską zatoką: każdy z mężczyzn chce odzyskać to, co mu się rzekomo należy. Tylko jeden z nich wykorzystuje szansę, żeby odnowić swoje uczucie do Irene, choć nie zostaje im już dużo czasu…

Przejmujący w ascetycznym ujęciu Schlinka obraz gry pozorów, bliskości w obliczu nieodwołalnego, odchodzenia, utraty. Kobieta na schodach zaczyna się jak kryminał, a kończy jak historia życia i miłości.

To dobra powieść, ale niestety przy sławniejszym „Lektorze” wypada blado. Osobiście czegoś mi zabrakło, może lepszego rozłożenia akcentów? Nie da się jednak ukryć, że „Kobieta na schodach” napisana jest świetnym, pełnym emocji językiem, dzięki czemu książkę Schlinka po prostu dobrze się czyta.



spotkanie: czerwiec 2019

Czerwcową lekturą „Trzynastki” było „Żmijowisko” Wojciecha Chmielarza. Ten doceniany i nagradzany, a także lubiany przez czytelników autor kryminałów tym razem spróbował swoich sił w thrillerze. Grupa trzydziestolatków, przyjaciół ze studiów, co roku wyjeżdża wspólnie ze swoimi rodzinami na wakacje. Tym razem trafiają do zagubionej wśród jezior i lasów agroturystyki w niewielkiej wsi Żmijowisko. Bawią się jak zwykle – odreagowując stres szybkiego wielkomiejskiego życia. Jest alkohol, są narkotyki. A także skrywane od lat urazy, dawne uczucia i wzajemne pretensje.
Podczas jednej z mocno zakrapianych imprez ktoś kogoś prawie topi. Wywiązuje się kłótnia, podczas której otwierają się dawne rany. Następnego dnia córka jednej z par, piętnastoletnia Ada, znika. Pomimo poszukiwań nikomu nie udaje się jej odnaleźć. Rozpływa się w powietrzu.
"Ada była ciągle najważniejsza. Każdego dnia o niej myślałem, każdego. O tym, co się stało. O tym, co moglibyśmy zrobić inaczej." Rok później jej ojciec wraca do Żmijowiska, by podjąć ostatnią próbę odnalezienia córki. Przez te dwanaście miesięcy znienawidziła go cała Polska. Ale – jak się okazuje – nie wraca tam sam...

"Żmijowisko" to opowieść o tragedii, która niszczy. O rodzinie, która musi stawić czoło próbie przekraczającej ludzkie wyobrażenia. Uczuciach, które trwają pomimo mijających lat i nie niosą pocieszenia. Zdradzie, bólu i miłości. Strachu, zbrodni i karze. O tym, ile jesteśmy w stanie zrobić dla naszych dzieci i jak wiele nas to kosztuje.

Książka Chmielarza miała być w założeniu lekką lekturą, która pozwoli odpocząć od trudnych tematów, ale okazało się, że pisarz pod płaszczykiem thrillera przemycił wiele bolączek i problemów przeciętnego człowieka. „Żmijowisko” trzymało cały czas w napięciu, a zakończenie było naprawdę zaskakujące. Dla mnie było to już któreś z kolei spotkanie z Wojciechem Chmielarzem, ale niektórzy klubowicze zetknęli się z jego twórczością po raz pierwszy, ale – jak wynikało z ich słów – nie ostatni.


spotkanie: maj 2019

W maju spotkaliśmy się, by podyskutować o książce Elizy Granville „Gretel i ciemność”. Tytuł przywodzi na myśl baśnie („Hänsel und Gretel” to po polsku „Jaś i Małgosia”), ale akcja, tocząca się na dwóch planach czasowych, wcale do baśniowych nie należy. Pierwszy wątek rozgrywa się w 1899 roku w Wiedniu i opisuje losy słynnego psychoanalityka Josefa Breuera. Spotyka on najdziwniejszą ze swoich pacjentek. Znaleziona nieopodal szpitala dla psychicznie chorych, chuda, z ogoloną głową, twierdzi, że nie ma imienia ani uczuć – że w ogóle nie jest człowiekiem. Breuer postanawia zgłębić przyczyny jej stanu. Drugi plan czasowy jest późniejszy: to nazistowskie Niemcy. Jego główną bohaterką jest mała Krysta. Jej mama zmarła. Jej ojciec pracuje w lecznicy z „ludźmi-zwierzętami”. Dziewczynka, zatopiona w historiach o Hänselu i Gretel, Fleciście i innych baśniowych postaciach, nie dostrzega niebezpieczeństwa, jakie czai się wokoło. A kiedy wszystko się zmienia i świat wokół niej staje się straszniejszy od jakiejkolwiek opowieści, odkrywa, że wyobraźnia ma większą moc, niż kiedykolwiek podejrzewała…

Te dwa światy staną się częściami jednej znacznie większej opowieści, która wnika w najciemniejsze, najbardziej wstydliwe miejsca historii XX wieku i ukazuje – w oszałamiającym finałowym zwrocie akcji – drogę prowadzącą z powrotem ku światłu.

„Gretel i ciemność” to mroczna opowieść z intrygującym pomysłem na fabułę, jednak… wykonanie nie zachwyca. Autorka tak skomplikowała i splątała fabułę, że dopiero w ¾ książki zaczynamy się domyślać w czym rzecz i co łączy oba wątki. Przeplatające się wspomnienia Josefa Breuera i Krysty wprowadzają poczucie chaosu i na dłuższą metę męczą. Zakończenie przynosi rozwiązanie wszystkich zagadek, ale nie każdy będzie na tyle cierpliwy, by do niego dotrzeć. Większość klubowiczów nie była zadowolona z lektury, a raczej ze sposobu, w jaki książka została napisana.



spotkanie: kwiecień 2019

Kwietniową lekturą „Trzynastki” była książka Douglasa Prestona „Zaginione Miasto Boga Małp”. To prawdziwa opowieść o wyprawie badawczej do niebezpiecznej honduraskiej dżungli, która miała na celu odkryć przedwieczne, porzucone miasto. Lasy Mosquitii w Hondurasie to najgęstsza i najtrudniej dostępna dżungla świata, pełna jadowitych węży, jaguarów czy muchówek, roznoszących „biały trąd”. Właśnie tam miało istnieć legendarne Miasto Boga Małp, bogate i nagle opuszczone, jeszcze przed przybyciem konkwistadorów – wedle legendy przeklęte. Wieloletnie poszukiwania nie przyniosły rezultatów. 

W sukurs najnowszej ekspedycji, zorganizowanej przez nagrodzonego Emmy filmowca i odkrywcę Stevena Elkinsa, przyszła najnowocześniejsza technika, tzw. lidar, czyli laserowy skaning terenu, dzięki której udało się zlokalizować cel. Lecz to dopiero początek mrożącej krew w żyłach opowieści o garstce śmiałków, którzy postanowili tam dotrzeć i odkryć skarby, godne historii o Indianie Jonesie.

Choć „Zaginione Miasto...” to literatura faktu, książkę czyta się jak najlepszą przygodową powieść. Liczne niebezpieczeństwa, niezwykłe odkrycia, zastane na miejscu skarby, które po raz pierwszy od setek lat oglądało ludzkie oko – to wszystko sprawia, że od tej historii nie sposób się oderwać. Klubowicze byli usatysfakcjonowani lekturą i podziwiali odwagę badaczy, zaznaczając jednak, że sami nigdy nie odważyliby się wziąć udziału w takim przedsięwzięciu. Rzeczywiście trzeba mieć odpowiednie cechy charakteru, by zdecydować się na opisaną przez Douglasa Prestona wyprawę badawczą. Z przyjemnością, podziwem i fascynacją poczytaliśmy jednak o niej ze swego bezpiecznego fotela w Polsce.


spotkanie: marzec 2019

stonerW marcu omawialiśmy z pozoru niepozorną, ale jak się okazało po lekturze – świetną powieść Johna Williamsa „Profesor Stoner”. To opowieść o życiu tytułowego Stonera pochodzącego z ubogiej rodziny z Missouri. Młody mężczyzna dostaje szansę studiowania agronomii i z niej korzysta. Jednak podczas obowiązkowych zajęć z literatury Stoner odkrywa, co jest jego prawdziwą pasją… To wydarzenie zmienia całe jego życie. Jednak nie jest ono proste: małżeństwo z „odpowiednią” familią odgradza go od własnych rodziców, jego kariera staje się dokuczliwa, żona i córka oddalają się od niego, a doświadczenie ożywczej miłości kończy się groźbą skandalu. Zagłębiający się w sobie profesor Stoner odkrywa stoicki spokój przodków i konfrontuje się z konieczną samotnością.

Książka zrobiła duże wrażenie na klubowiczach, którzy docenili jej piękny język i z żywym zainteresowaniem śledzili losy Stonera, który, głęboko zwyczajny i ludzki, stał się nam bliski, jakbyśmy go osobiście znali.


spotkanie: luty 2019

362520 352x500„Przyjaciele zwierząt” Antona Marklunda to nasza książka lutego. Opowiada historię siedemnastoletniego Johannesa, który nie jest typowym nastolatkiem, ponieważ choruje na autyzm. Jego rodzice starają się zapewnić mu maksymalny komfort życia przy jak najlepszym wychowaniu i dopasowaniu do społeczeństwa, jednak zdaje się to skazane na porażkę. Chłopiec tak bardzo szuka akceptacji rówieśników, że żeby ich zadowolić i choć przez chwilę czuć się lubianym, godzi się na wszelkie żarty, wybryki i psoty, o jakie ci go proszą. Przez to przez nauczycieli postrzegany jest jako łobuz i buntownik. Gdy Johannes traci nauczyciela wspierającego, problem postępuje, bowiem ani jego wychowawczyni, ani rodzice nie wiedzą jak pomóc nastolatkowi. W końcu dochodzi do tragedii… Kto jest jej winny? „Przyjaciele zwierząt” to bardzo ciekawa powieść, która przybliża nam problemy, z jakimi musi się mierzyć rodzina autyka i on sam. Pisana na przemian z perspektywy Johannesa, jego matki oraz ojca, pozwala poznać czytelnikowi różne punkty widzenia i różny ogląd na te same sytuacje. Główną narratorką jest Mona, która pokazuje, jak pewne z pozoru nieistotne zdarzenia doprowadziły w końcu do tragedii. I choć po czasie można było się zastanawiać, czy otoczenie Johannesa postępowało słusznie, to jednak przyznać trzeba, że zdrowy człowiek nie jest w stanie przewidzieć zachowania autyka. Głęboko przejmująca historia.


spotkanie: styczeń 2019

N499068 352x500owy rok przyniósł zmianę w postaci nowego miejsca spotkań „Trzynastki”: teraz spotykamy się w Pracowni Historii Bytomia i Informacji Regionalnej (PHB) w pokoju 401 na parterze Rotundy w budynku na placu Sobieskiego. W styczniu dyskutowaliśmy o historii wojennej „Dwaj bracia” Bena Eltona. Jest to wyjątkowa historia, częściowo zainspirowana losami rodziny autora. Głównymi bohaterami są tytułowi bracia – Paulus i Otton. Ich matka, Frieda, była w ciąży bliźniaczej, z której jedno dziecko urodziło się martwe. W szpitalu podjęła decyzję, za sugestią lekarza, zaadoptowania chłopczyka, który urodził się tego samego dnia, cały i zdrowy, lecz jego matka umarła przy porodzie. Chłopca nikt nie chciał, a Frieda i jej mąż tak marzyli o dwóch chłopcach… Małżeństwo Stengli traktowało obu chłopców równo, długo też Otto i Paulus nie wiedzieli, że nie są rodzonymi braćmi. Jednak dla Adolfa Hitlera zaczęło mieć w pewnym momencie znaczenie, że jeden chłopiec jest Niemcem, a drugi – Żydem… „Dwaj bracia” to pełna emocji i trudnych decyzji historia. Klubowiczom „Trzynastki” bardzo się spodobała i wywołała żywą dyskusję.


spotkanie: grudzień 2018

333909 352x500W grudniu omawialiśmy zbiór opowiadań Oty Pavla „Śmierć pięknych saren. Jak spotkałem się z rybami”. To właściwie dwa zbiorki opowiadań czeskiego pisarza. Jeden mówi o jego na poły magicznym dzieciństwie przeżytym w czeskiej wiosce, a drugi – o życiu w kraju w czasie wojny. Rzadko, chyba za rzadko, sięgamy my, Polacy, po opowiadania naszych bliskich sąsiadów, z tego też powodu postanowiłam zmienić ten stan rzeczy. Ota Pavel pisze o sprawach prostych, codziennych, ale robi to w sposób, który przyciąga uwagę i pobudza ciekawość. Jego historie o łowieniu ryb z ojcem czy o zdobywaniu pożywienia w czasie, gdy panował głód z powodu toczącej się wojny, mają w sobie coś z sennego marzenia, są oblane słońcem wczesnego, beztroskiego dzieciństwa („Śmierć pięknych saren”). Trochę inaczej jest w drugiej części książki, w której bohater jest już dorosły i doganiają go wojenne demony: „Jak spotkałem się z rybami” to bardziej melancholijna część zbioru. Jako ciekawostkę należy dodać, że Ota Pavel pisał te opowiadania przebywając w szpitalu psychiatrycznym – pisanie wspomnień było jego terapią.


spotkanie:listopad 2018

tuszynska narzeczona mTrzeba przyznać, że „Trzynastka” ma ostatnio szczęście do ciekawych lektur. Po omawianych w październiku „Górnikach PL”, w listopadzie przyszła pora na „Narzeczoną Schulza”, powieść opartą na życiu Józefiny Szelińskiej, narzeczonej pisarza, rysownika, grafika, lekarza i krytyka literackiego. Tuszyńska swą książkę utkała z dostępnych (dość skąpo) wspomnień, fragmentów dziennika Juny i jej listów. Powstała z tego opowieść o miłości z pewnością trudnej, wymagającej, niemożliwej do spełnienia, ale też wielkiej i namiętnej. Dlaczego Schulz nigdy się nie ożenił? Dlaczego to on podpisał się pod polskim tłumaczeniem „Procesu” Kafki, choć przekładu dokonała Szelińska? Z jakich powodów Juna nie ułożyła sobie życia z innym mężczyzną? Jaki los spotkał "Mesjasza", zaginiony rękopis ostatniej powieści Schulza? To wszystko starała się odkryć Agata Tuszyńska, polska pisarka, poetka i reportażystka. Wynikiem tych prób jest „Narzeczona Schulza”, książka ciekawa, choć momentami afektowana jak sama Juna. Klubowicze byli zadowoleni z doboru lektury, dzięki której mogli lepiej poznać stojącą w cieniu postać Józefiny Szelińskiej, jedynej kobiety, której Bruno Schulz zaproponował małżeństwo. Co z tego wyszło, przeczytajcie sami…


spotkanie: październik 2018

622310 352x500Październik przyniósł w końcu ciekawą lekturę, która dała przyczynek do ożywionej dyskusji. Była to literatura faktu na temat, który chyba wszystkim Górnoślązakom jest jakoś bliski… Mowa o górnictwie i górnikach. „Tytani pracy. Skryci pod warstwą czarnego pyłu, potu i brudu. Pracują w cieniu podstępnych, nieprzewidywalnych wrogów: śmiercionośnego metanu, tąpnięć, wybuchów pyłu i gazów, zawału skał. Przez połowę życia codziennie wychodząc do kopalni, nie mają żadnej gwarancji, czy wrócą do swoich rodzin. Niewolnicy czasu, uzależnieni od szychty.
Dzisiaj, kiedy lojalność, odwaga i zapał są jak na lekarstwo, górnicy są najlepszym dowodem na to, ile jest się w stanie wytrzymać, pracując w jednych z najbardziej wrogich człowiekowi warunkach. Więcej: strzegąc bezpieczeństwa kolegów, bez wahania oddadzą za nich życie; są niczym kopalniana gwardia.

Przez lata funkcjonują w ramach sprawnego systemu, wykonując dzień w dzień te same rytuały. Ostatni papieros. Łaźnia, lampownia, pobranie aparatu tlenowego ucieczkowego. Podział załogi. Pędząca winda. Pięćdziesiąt sekund świstu w uszach. I osiem godzin ze świadomością, że do pierwszego telefonu po wyjeździe na powierzchnię dzieli ich ponad kilometr skał nad głową. Dalibyście radę?”.

Ja po przeczytaniu książki jestem pełna podziwu dla górników, ich siły i odwagi, jaką muszą mieć każdego dnia: dnia, który może być dla nich ostatni. Praca pod ziemią jest nieprzewidywalna i, mimo wszelkich środków ostrożności – niebezpieczna. Klubowicze opowiedzieli o swoich doświadczeniach związanych z pracą ich bliskich na kopalni. Jedna z pań sama pracowała na kopalni, i uświadomiła nam, że książka Macios jest i tak nad wyraz „wygładzona”, ponieważ rzeczywistość pod ziemią jest jeszcze trudniejsza. To była ciekawa lektura i jeszcze ciekawsza dyskusja.


spotkanie: wrzesień 2018

578541 352x500Z przykrością stwierdzam, że na „Trzynastkę” padła czarna seria. Po słabej lekturze czerwcowej, książka omawiana we wrześniu również nas raczej nie zachwyciła. „Nie opuszczaj mnie” Maxima Huerty zapowiadała się na lekką, przyjemną historię w sam raz na lato. „Pan Dominique prowadzi kwiaciarnię. To ulubione miejsce spotkań Mercedes i Tilde. Obie Hiszpanki już od ponad czterdziestu lat mieszkają i pracują w Paryżu. I obie czują się samotne. Mercedes została porzucona przez męża tuż po przekroczeniu granicy z Francją, a Tilde nigdy nikogo nie pokochała.
Pewnego dnia życie ich wszystkich wywraca do góry nogami młoda i nieokrzesana Violeta, uciekająca z Madrytu przed nieszczęśliwą miłością. Miłością, która nie daje jej jednak o sobie zapomnieć.
Wzruszająca powieść o radości, smutku, nieobecności, pasji, emigracji i wygnaniu. O i tym, że czasem zupełnie przypadkowe spotkanie każe nam spojrzeć inaczej na nasze pozornie stabilne życie. I dać powód do zmian”.

Niestety wadą powieści są po pierwsze nieuporządkowana narracja (czasem trudno się zorientować, kto mówi w danym momencie), a po drugie dłużyzny w fabule. Z tego powodu trochę zmęczyła mnie lektura Huerty, a i większość klubowiczów przyznała się, że nie przeczytała książki do końca. Szkoda, że autorowi zabrakło lekkości pióra, bo był z tego materiał na naprawdę fascynującą powieść.


spotkanie: czerwiec 2018

616854 352x500Czerwiec przyniósł czytelnicze rozczarowanie, a to za sprawą tytułu „Jasnowidz na policyjnym etacie” Krzysztofa Janoszki, który opowiedział o darze i pracy Krzysztofa Jackowskiego, najbardziej znanego polskiego jasnowidza. Jackowski nie raz pomagał policji w sprawach zaginionych osób, kiedy to służby mundurowe nie dawały same rady i nie potrafiły odnaleźć poszukiwanego człowieka. Wtedy wkraczał jasnowidz i jego, jak je sam nazywa, emanacje i wizje… Krzysztof Jackowski jest postacią bardzo ciekawą. Nie neguję jego osiągnięć w dziedzinie jasnowidzenia, ponieważ są dowody, że pomógł odnaleźć wiele osób. Jednak książka jest moim zdaniem słaba i pisana pod tezę, chcąca na siłę udowodnić, jaki pan Jackowski jest pokrzywdzony i niedoceniony przez policję. Opisy rozwiązanych przez niego spraw są ciekawe, ale skrótowe (1-2 strony), natomiast wywiady przeprowadzone z nim przez autora nie dają się czytać bez poczucia zażenowania. Opowiadają o wszystkim, tylko nie o darze Jackowskiego.

Nie wszyscy klubowicze mieli tak złe zdanie o omawianej książce jak ja. Niektórzy wnosili, że rozmowy z jasnowidzem były ciekawe i otworzyły im oczy na pewne sprawy. Wszyscy zastanawialiśmy się jak działa taki dar jak Jackowskiego, ale wydaje się, że jest to rzecz, której nie da się objąć rozumem.



spotkanie: maj 2018

Rzadko czytamy w „Trzynastce” kryminały, ale dla takich dobrych powieści jak „Czarny dom” Petera Maya warto przełamywać naszą czytelniczą rutynę. Wydaje się, że kryminał to średnia pozycja na Dyskusyjny Klub Książki, bo o czym tu rozmawiać, kiedy już wiadomo kto zabił i dlaczego? A jednak „Czarny dom” nie dość, że wywołał żywiołową dyskusję to jeszcze na tyle się nam spodobał, że kilka osób zadeklarowało, że sięgnie po kolejne książki autora. Omawiana powieść to bowiem pierwszy tom dobrze ocenianego cyklu „Wyspa Lewis”.

A o czym opowiada książka? „Zbrodnia popełniona na niewielkiej szkockiej wyspie Lewis staje się dla Fina MacLeoda, oficera policji, okazją do sentymentalnego powrotu w przeszłość – po wielu latach wraca na rodzinną wyspę. Nie spodziewa się, że to właśnie w zapomnianej już prawie przeszłości leży klucz do rozwiązania zagadki. Klimatyczny, świetnie napisany kryminał ze świetnym portretem wyspiarskiej społeczności w tle”. Z czystym sercem – polecamy!


spotkanie: kwiecień 2018

Wydawnictwo Od deski do deski proponuje czytelnikom bardzo ciekawą serię o nazwie Na F/Aktach. Są to powieści stworzone na podstawie dokumentów, doniesień z sal sądowych oraz zeznań i artykułów prasowych. Porywające historie i obraz społeczeństwa tworzą swoisty reportaż z polskiej codzienności. Klubowicze „Trzynastki” mieli okazję zapoznać się z książką poświęconą zabójstwu znanego pieśniarza Andrzeja Zauchy – powieść „I odpuść nam nasze…” napisał Janusz Leon Wiśniewski.

Wiśniewski, znany przede wszystkim jako specjalista od obyczajowych historii o miłości, świetnie potrafiący wczuć się w kobiecą duszę, tym razem musiał wejść w skórę Vincenta (prawdziwe imię i nazwisko: Yves Goulais), który w napadzie zazdrości zabił swojego przyjaciela i kochanka jego żony, Andrzeja Zauchę oraz (przypadkowo) swoją żonę, Zuzannę Leśniak. Pisarz opowiada historię Vincenta-Yvesa, pokazując jak Francuz zafascynował się polską kulturą i stał się częścią ruchu Solidarność, by w końcu osiąść w Polsce na dobre.

Zdania klubowiczów o książce były podzielone: niektórzy narzekali na rozwlekły styl, zbytnią ilość dygresji i zbyt małe skupienie na powodach, które popchnęły mężczyznę do zbrodni, inni właśnie to chwalili. Najważniejsze jednak, że powieść dostarczyła nam wielu emocji i skłoniła do przemyśleń, chociażby na temat tego, czy zbrodniarz pod odbyciu kary ma prawo wrócić na łono społeczeństwa i zacząć nowe, szczęśliwe życie.


spotkanie: marzec 2018

Jako że bardzo sobie cenię powieści wydawane przez niewielkie wydawnictwo Wiatr od morza, postanowiłam jedną z nich zaprezentować w DKK „Trzynastka”. Padło na „Pobojowisko” Michaela Crummeya, którego historie uważam za bardzo wartościowe. Nowa Fundlandia, rok 1940. Młody katolik Wish Furey zarabia na życie, podróżując z objazdowym kinem po północnym wybrzeżu wyspy. W Cove, jednej z protestanckich osad rybackich, chłopak zakochuje się z wzajemnością w Sadie Parsons, dziewczynie zdającej się nie przystawać do oczekiwań purytańskiego środowiska, w którym dorasta. Narastający konflikt między Wishem a rodziną Parsonsów – uprzedzoną wobec katolickiego zalotnika – ostatecznie sprawia, że chłopak ucieka z Cove jako złodziej i niedoszły morderca, zaś Sadie opuszcza rodzinną osadę, by odnaleźć ukochanego w stolicy wyspy, St. John's. Dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, jak wiele lat przyjdzie jej czekać na kolejne spotkanie z Wishem…

Powieść Crummeya zawiera w sobie wszystko, co najważniejsze: miłość i nienawiść, uprzedzenia i próbę ich przełamania, wiarę i nadzieję, bliskość i samotność… A wszystko to opisane wspaniałym stylem charakteryzującym tego pisarza. Klubowicze przyznali, że książka była warta poznania, mimo że zawierała trudne fragmenty, jak na przykład opisy życia w obozie jenieckim w Japonii. Nie można jednak nie zauważyć, że „Pobojowisko” ma bardzo prawdziwy, życiowy przekaz, którego autor nie usiłował złagodzić. W rezultacie powieść była świetnym materiałem do dyskusji, a o to przecież chodzi w Dyskusyjnych Klubach Książki.


spotkanie: luty 2018

„Motyl” Lisy Genovy nie był lekturą z gatunku „lekka i przyjemna”, ale „Trzynastka” cieszy się, że wybrała taki, a nie inny tytuł. To historia Alice Howland, aktywnej kobiety w średnim wieku, profesor Harvardu, żony i matki. Gdy dowiaduje się, że ma Alzheimera o wczesnym początku jest to dla niej jak wyrok. Kobieta musi pogodzić się z tym, że niebawem straci swoją tożsamość. Zapomni kim jest, co kocha, a czego nienawidzi. Przestanie poznawać swoje dzieci. To książka, która każe zadać sobie pytanie co tworzy naszą tożsamość i zastanowić się, czy gdy zapomnimy kim jesteśmy i kogo kochamy to wciąż będziemy sobą. Genova sumiennie przygotowała się do napisania „Motyla”, w czym z pewnością pomogło jej wykształcenie biologiczne, bowiem jest ona doktorem nauk medycznych w dziedzinie neurobiologii. Klubowicze uznali zgodnie, że to przejmująca, poruszająca ważny temat książka. Jej atutem niewątpliwie jest też to, że napisana jest prostym językiem, bez zawiłych medycznych słów, a do tego opowiedziana jest z punktu widzenia Alice co pozwala zrozumieć jak czuje się osoba chora na Alzheimera.


spotkanie: styczeń 2018
„Cacko”

Czasami ma się ochotę przeczytać jakiś „czasoumilacz”. Kierowana tą myślą na ostatnim spotkaniu zaprosiłam klubowiczów do dyskusji na temat „Cacka” Krystyny Sienkiewicz. Ta biografia-nie biografia to zbiór wspomnień z życia lubianej aktorki teatralnej, filmowej, telewizyjnej i kabaretowej. Zawsze uśmiechnięta, do rany przyłóż, serdeczna przyjaciółka ludzi i zwierząt. Omawiana książka to swoisty manifest życia, recepta na cieszenie się z rzeczy małych, a jego przesłanie wywoła uśmiech nawet na twarzy największego malkontenta. To zachęta do czerpania z życia pełnymi garściami i tworzenia własnego, niepowtarzalnego świata, w sobie i wokół siebie. Lekcja pokory i umiejętności dzielenia się radością i wiarą. To zaklęty w opowieściach balsam dla tych, którzy kiedykolwiek choć przez chwilę stracili nadzieję i zawahali się.

Klubowicze uznali, że to miła, pogodna lektura. Nie obyło się również bez zaskoczeń, bowiem mało kto wiedział, że zawsze uśmiechnięta Krystyna Sienkiewicz nie miała łatwego życia. Dzieciństwo naznaczone wojną, sieroctwo w bardzo młodym wieku, a w dorosłym życiu nieprzyjemne perypetie z przybraną córką. Mimo tego bohaterka naszej styczniowej lektury pozostała radosna i do końca życia pracowała na swoje dobre imię, bo, jak mówiła z typowym dla siebie humorem, dobre nazwisko już ma.


spotkanie: grudzień 2017
„Podróże małe i duże, czyli jak zostaliśmy światowcami”

Z kim odbywa się najlepsze podróże? Myślę, że wiele osób wskaże na przyjaciela. Zabawne perypetie podczas rozlicznych wspólnych podróży zebrali w książce znani i lubiani Wojciech Mann i Krzysztof Materna. Ten pierwszy to polski dziennikarz muzyczny, radiowiec, prowadzący Szansy na sukces, ten drugi - konferansjer, satyryk, aktor epizodyczny i producent telewizyjny, współtwórca Radia Kolor. Razem: mieszanka wybuchowa, która zapewnia ludziom dobre samopoczucie. Ich wspólnie napisana książka pt. „Podróże małe i duże, czyli jak zostaliśmy światowcami” to wspaniała rozrywka. W książce zawarte są zarówno prywatne perypetie, jak i służbowe podróże dwójki przyjaciół w różne strony świata. Absurdy PRL-u oraz niewiarygodne historie, które choć prawdziwe, brzmią jak wymyślone przez satyryka. Opowieści z czasów, gdy podróż „Stefanem Batorym” otwierała bramy wielkiego świata.

Jak autorzy zostali potraktowani przez sycylijską mafię? W jaki sposób wprowadzili cła na plastikowe dywany? Na co prawdziwi mężczyźni wydają pieniądze w Acapulco? To wszystko i wiele więcej znaleźli klubowicze w książce Manna i Materny.

Lektura została odebrana pozytywnie, jako lekka i przyjemna opowieść dwóch osobowości. Dobrym rozwiązaniem było opowiedzenie tej historii na dwa głosy, bowiem każdy z panów nieraz pamiętał tę samą sytuację zupełnie inaczej. Niektórzy członkowie klubu woleli narrację Manna, inni Materny. Książka pozwoliła nam przenieść się w czasy PRL-u, a liczne fotografie ze zbiorów obu autorów były wisienką na torcie „Podróży małych i dużych”.


spotkanie: listopad 2017
476323 352x500Termin „duchologia” wziął się od angielskiego odpowiednika „hauntology” wymyślonego przez Jacquesa Derridę. U francuskiego myśliciela był to „pomysł na istnienie stanu widma nie będącego ani bytem, ani nie-bytem, teraźniejszości, która jest <<nawiedzana>> przez historię”. Olga Drenda, autorka książki „Duchologia polska. Rzeczy i ludzie w latach transformacji” opisała tym terminem stan, w którym znalazło się polskie społeczeństwo na przełomie lat 80. i 90. – czasu już nie komunizmu, ale nie do końca jeszcze kapitalizmu, czasu powolnej transformacji. Okresu, z jednej strony pamiętanego przez wszystkich, którzy wtedy żyli, z drugiej zaś niejasnego, rozmytego, jakby wybiórczego – okresu widmowego, okresu duchologii. Duchologii bardzo prywatnej i szczególnej, bo polskiej. W swojej książce opisuje w dość akademickim stylu pewne zjawiska, które kojarzą jej się z tymi latami: jest tu więc miejsce na pewne typowe dla tamtych czasów elementy wystroju, są opisy ówczesnych mieszkań, pojawia się temat specyficznej typografii czy muzyki. Wszystko to, co zwróciło uwagę Drendy, która w latach przełomu była dzieckiem, znalazło swoje odbicie w tej książce.
Mimo że lektura była dla klubowiczów nieco męcząca ze względu na temat skierowany do dość wąskiego grona oraz na akademicki, suchy styl, chętnie podyskutowaliśmy o naszych skojarzeniach z początkiem lat 90. Okazuje się, że rzeczywiście pewne rzeczy i pewni ludzie byli typowi dla okresu przełomu – a później przeminęli, tak jak przeminęły ich czasy.


spotkanie: październik 2017
„Dziewczyny” Emmy Cline to fikcyjna historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Główna bohaterka, Evie, to zagubiona nastolatka, która szuka zrozumienia. Znajduje je w dziwnej grupie dziewcząt, które skupiają się wokół charyzmatycznego Russella. Nastolatki żyją w wynaturzonej komunie, gdzie wszyscy podporządkowani są przywódcy (Russell to oczywiście literacki odpowiednik Charlesa Mansona), który ma na nich ogromny wpływ. Ukryte wśród wzgórz rozległe ranczo jest upiorne i zrujnowane, Evie jednak odbiera je jako egzotyczne, ekscytujące, energetyczne – miejsce, w którym rozpaczliwie pragnie zostać zaakceptowana. Spędza coraz więcej czasu z dala od matki i rytmu codziennego życia. Akcja powieści toczy się pod koniec lat 60.: jest to czas, gdy po ulicach paradowały dzieci kwiaty, a hasła wolności i miłości były na ustach wszystkich. Tragiczne wydarzenia, które wstrząsnęły Ameryką w 1969 roku (seria zabójstw, m.in. ciężarnej żony Romana Polańskiego, Sharon Tate) mają swoje odbicie w fikcyjnej historii opowiedzianej przez Cline.
„Dziewczyny” to senna, hipnotyczna lektura, która pokazuje, co się może stać, gdy zagubione dzieciaki szukają zrozumienia i akceptacji nie tam, gdzie powinny. Choć nie wszyscy klubowicze byli pod wrażeniem powieści, zgodziliśmy się, że obraz zła, które ukazuje, jest niezwykle mocny. Niektórzy narzekali na wulgarny język i odważne sceny, nie jest to więc książka dla wrażliwych na te aspekty czytelników.


spotkanie: wrzesień 2017
Gdy była mowa o polecanych autorach, często padało nazwisko Tiziano Terzaniego. Ten włoski dziennikarz i reportażysta w 1980 roku jako jeden z pierwszych zachodnich dziennikarzy dostał pozwolenie na wyjazd do Chin, gdzie przybył z żoną i dziećmi. Wynikiem tego czteroletniego pobytu (w 1984 roku został aresztowany, poddany reedukacji i usunięty z kraju) są zapiski zebrane w książce „Zakazane wrota”, czyli naszej wrześniowej, klubowej lektury.

Terzani opisuje tam szerokie spektrum spraw: pokazuje ogrom zniszczeń, jakich dokonał rząd pod przywództwem Mao Zedonga. Z powodu jego reform została zaprzepaszczona ogromna ilość zabytków i dóbr kulturalnych. Mao był motorem takich kampanii politycznych i gospodarczych jak: kampania przeciwko prawicowcom, wielki skok naprzód, rewolucja kulturalna – nieudane eksperymenty gospodarcze doprowadziły do śmierci dziesiątków milionów ludzi, co też opisuje włoski dziennikarz. Gdy Tiziano Terzani zamieszkał w Chinach, chciał się jak najbardziej upodobnić do Chińczyków, by dotrzeć do prawdziwych (a nie propagandowych) wieści o kraju: przybrał więc imię Denga Tiannuo, posłał dzieci do lokalnej szkoły, hodował świerszcze i jeździł na rowerze. Dotarł do miejsc, do których turyści nie mieli wstępu. Rozmawiał z ludźmi, z którymi jako zagraniczny dziennikarz nie powinien był rozmawiać. Poznał Chiny na tyle, na ile człowiek z zewnątrz (a do tego z zupełnie innego kręgu kulturowego) był w stanie poznać.

Choć „Zakazane wrota” pokazują rzeczywistość sprzed prawie 40 lat, pewne aspekty opowieści Terzaniego są niestety wciąż aktualne. Dla nas, Europejczyków, było to ciekawe spojrzenie na kraj nam odległy, tak geograficznie, jak i kulturowo. To smutna, lecz ważna lektura: byliśmy poruszeni tym, jak przez jednego człowieka zginęło wielu ludzi i jak zostało zniszczone kulturowe dziedzictwo Chin.



spotkanie: czerwiec 2017
Na ostatnim spotkaniu Trzynastki na prośbę jednej z klubowiczek przyjrzeliśmy się książce Anny Król pt. „Rzeczy. Iwaszkiewicz intymnie”. To osobista, poruszająca ni to biografia, ni to reportaż o uznanym polskim pisarzu. Nie jest to jednak portret Iwaszkiewicza-pisarza czy polityka (autorka tylko lekko zahacza o te tematy), ale portret człowieka, jego przyzwyczajeń i przedmiotów. Bowiem obraz Iwaszkiewicza jest zbudowany z rzeczy, które go otaczały, a które po jego śmierci w dużej liczbie zostały skatalogowane i umieszczone w muzeum jego pamięci na Stawiskach. Anna Król z uwagą przygląda się tak, zdawałoby się, mało ważnym przedmiotom jak oderwany guzik od marynarki czy zdjęcie przedstawiające pisarza z jego psem. Z tych drobiazgów tworzy intymną i ciepłą biografię pisarza, którego życie budziło swego czasu wiele kontrowersji: bo z jednej strony dom i kochająca żona, a z drugiej wielu młodych kochanków… Jaki był Jarosław Iwaszkiewicz?
Dużym plusem książki jest to, że Król nie stawia na tani skandal, wszystko opisane jest ze smakiem i bez zbędnego wścibstwa. Klubowicze mieli pozytywne wrażenia po lekturze: zafascynował ich obraz starości przedstawiony w „Rzeczach”, zaintrygowało życie Iwaszkiewicza. Ja sama poczułam z pisarzem jakąś więź i teraz mam ochotę ponownie sięgnąć po jego twórczość – a to chyba najlepszy wyznacznik tego, że Anna Król napisała bardzo dobrą książkę o Iwaszkiewiczu.



spotkanie: maj 2017
W DKK „Trzynastka” sięgamy po różne lektury – tym razem wzięliśmy na warsztat thriller szpiegowski „Bardzo poszukiwany człowiek” uznanego pisarza tego gatunku, Johna le Carré. To opowieść o człowieku, o międzynarodowej siatce szpiegowskiej i o tym, ile państwo jest w stanie poświęcić, by nas chronić. Gdy przez „zieloną granicę” do Niemiec przedostaje się Issa, wychudzony i zmaltretowany młody muzułmanin, staje się od razu obiektem zainteresowania służ bezpieczeństwa narodowego. Mężczyzna ma mętną przeszłość: był pensjonariuszem więzień rosyjskich i tureckich, a do tego jest synem pułkownika Armii Czerwonej, Karpowa, i porwanej przez niego Czeczenki, zabitej po urodzeniu przez krewnych za „zhańbienie rodu”. Issa znajduje schronienie u zamieszkałej w Niemczech tureckiej rodziny, to jednak nie koniec jego kłopotów…
„Bardzo poszukiwany człowiek” to smutna historia pokazująca, że niektóre osoby, jak bohaterzy antycznego dramatu, z góry skazane są na przegraną. Pochodzenie Issy i fakt, czyim jest synem determinuje jego przyszłe losy. Choć walkę o niego podejmuje kilka osób, czytelnik z góry czuje, że będzie ona przegrana.
Klubowicze w większości byli nieco zawiedzeni książką. Spodziewali się dynamiczniejszej akcji, jednak omawiana powieść była dość przegadana jak na thriller. Cieszymy się jednak, że mogliśmy znów spróbować swoich sił w nowym dla „Trzynastki” gatunku. Poruszył nas los Issy i przestraszyły działania służb specjalnych i to, jak wykorzystują szerokie uprawnienia, które posiadają. Autor, były pracownik MI6, pewnie wie, co mówi…


spotkanie: kwiecień 2017 

By odpocząć od mrocznych kryminałów, tym razem klubowicze przeczytali słodko-gorzką i pełną zapachów pysznego jedzenia powieść obyczajową z nutką magii. Mowa o „Przepiórkach w płatkach róży” meksykańskiej autorki Laury Esquivel. To romantyczna historia zakazanego związku Tity i Pedra. Tita jest najmłodszą córką w rodzinie, a według meksykańskiej tradycji pisany jest jej samotny los, nie może bowiem nigdy wyjść za mąż ani urodzić dzieci – zamiast tego jej obowiązkiem jest opieka nad matką. Apodyktyczna Mama Elena przejmuje władzę nad życiem młodej kobiety. Decyduje, że Pedro ożeni się ze starszą córką, Rosaurą, na co ten się zgadza, licząc na to, że w ten sposób będzie zawsze blisko ukochanej. Tita swoją miłość może wyrazić jedynie przez potrawy przygotowywane Pedrowi…

Choć historia zapowiadała się ciekawie, bo kusiła opisami wielkiej miłości, przepisami na aromatyczne meksykańskie potrawy oraz szczyptą realizmu magicznego, podczas lektury okazało się, że jest to niestrawna mieszanka. Klubowicze zżymali się na mało prawdopodobne wydarzenia, a całość określili jako „przesadzony Harlequin”. Szkoda, że powieść nie przypadła nam do gustu, ale czytanie jej było mimo wszystko ciekawym doświadczeniem, w końcu w Dyskusyjnych Klubach Książki chodzi m.in. o to, by sięgać po książki, których z własnej woli by się nie poznało, a potem skonfrontować swoje wrażenia. Tu akurat nie były one najlepsze, ale nie ustajemy w znalezieniu naprawdę dobrej i pasjonującej lektury.


spotkanie: marzec 2017

W marcu „Trzynastka” postawiła na kryminał. Rzadko sięgamy w klubie po ten gatunek, okazało się jednak, że „Ludzie w nienawiści” Krzysztofa Zajasa to nie jest typowy kryminał – pojawiły się zjawiska nadprzyrodzone, ale, co ważniejsze, obecne były rozważania na temat moralności, winy bez kary, działania polskiego systemu sprawiedliwości i wiele więcej. Komisarz Andrzej Krzycki początkowo myśli, że sprawa kryminalna, której się podjął, jest łatwa: pierwsza ofiara ginie na quadzie i policjant jest przekonany, że był to nieszczęśliwy wypadek. Jednak gdy okazuje się, że mężczyzna miał nieciekawą przeszłość, a niedługo potem ginie kolejny człowiek o złej reputacji, Krzycki czuje, że sprawa ma drugie dno. Wkrótce okazuje się, że w Krakowie grasuje morderca zwący siebie Mścicielem – jest karzącą ręką sprawiedliwości, bowiem zabija tylko tych, którzy mają na swoim koncie śmierć niewinnej osoby, ale nie zostały prawomocnie skazane.
Lektura „Ludzi w nienawiści” wywołała żywiołową dyskusję. Klubowicze zastanawiali się, czy zemsta w imieniu bezbronnych ludzi jest usprawiedliwiona, przyznawali też, że kibicowali Mścicielowi w jego działaniach. Krzysztof Zajas na tyle nas zaintrygował, że chcemy przeczytać kolejne części Trylogii grobiańskiej, której „Ludzie w nienawiści” byli pierwszym tomem.


spotkanie: luty 2017

W lutym klub „13-nastka” miał przyjemność gościć panią Agnieszkę Tomczyszyn, pisarkę, autorkę takich książek jak „Ezotero. Córka wiatru”, „Ezotero. Moje przeznaczenie” oraz „Prawo pierwszych połączeń”. Jak mówi sama o sobie, jest wnikliwą obserwatorką życia, psychologii człowieka i ludzkiej natury. Inspiruje ją sztuka, pasjonują podróże i rozmowy.
Podczas spotkania pisarka wyczerpująco i ciekawie odpowiedziała na zadawane jej pytania, między innymi o proces twórczy, o pierwszą powieść, o to, czy łatwo jest debiutować w Polsce, o zdanie na temat blogerów książkowych i wiele innych. Moderatorka oraz klubowicze mieli wiele pytań, wszak nie na co dzień gościmy pisarkę! Dziękujemy za przyjęcie zaproszenia i za miłe spotkanie.

 


 

spotkanie: styczeń 2017

„Głosy Pamano” Jaume Cabré to wielowątkowa powieść, której akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach – współczesnej, to jest latach dwutysięcznych oraz historycznej, to jest w latach 50. XX wieku w Katalonii, gdzie rządzą faszyści. Tina, żyjąca współcześnie nauczycielka, odkrywa przypadkowo zapiski, które rzucają zupełnie nowe światło na postępki człowieka, uznanego w miasteczku za zdrajcę – Oriola Fontellesa. Tina jest jedyną osobą, której zależy na tym, by zmieni9ć obraz Fontellesa w lokalnej społeczności.
Powieść Cabré jest napisana w niezwykły sposób: w obrębie jednego akapitu (a czasem zdania) splatają się różne czasy i narracje. Fabuła początkowo plącze się, rwie, jest częściowo zakryta przed oczami czytelnika, podobnie jak przed oczami bohaterów. Stopniowo wszystkie elementy układają się w jedną całość – dopiero na końcu czytelnik ma szansę docenić, jak dużą pracę włożył autor w stworzenie „Głosów Pamano”.
Książka zaciekawiła kliubowiczów i została uznana za jedną z najlepszych wśród wszystkich „trzynastkowych” lektur.


 

Dyskusyjny Klub Książki Trzynastka zaprasza na spotkanie z pisarką Agnieszką Tomczyszyn, autorką takich książek jak „Ezotero. Córka wiatru”, „Ezotero. Moje przeznaczenie” oraz „Prawo pierwszych połączeń”. Jak mówi sama o sobie, jest wnikliwą obserwatorką życia, psychologii człowieka i ludzkiej natury. Inspiruje ją sztuka, pasjonują podróże i rozmowy. Na spotkaniu Klubowicze będą mogli zapoznać się z jej osobą: autorka przybliży swoją twórczość i odpowie na kilka pytań. Spotkanie, które odbędzie się 23 lutego 2017 roku o godzinie 17.00 (w p. 119) jest organizowane w ramach Dyskusyjnych Klubów Książki, jednak zapraszamy serdecznie nie tylko Klubowiczów: spotkanie ma charakter otwarty.



spotkanie: grudzień 2016

„Cynkowi chłopcy” Swietłany Aleksijewicz to kolejny przerażający reportaż o wojnie tej autorki. Aleksijewicz jak zwykle oddaje głos poszkodowanym: matkom i żonom poległych, a także żołnierzom, którzy wrócili do domów pokaleczeni na ciele i duszy. Tak zwana Interwencja radziecka w Afganistanie (1979-1989) została po czasie uznana za niepotrzebną. To jeden z najbardziej krwawych konfliktów zbrojnych XX wieku: śmierć poniosło prawie 14 500 radzieckich żołnierzy, ponad 500 000 zostało rannych, a 311 do dziś nie odnaleziono. Po drugiej stronie konfliktu byli Afgańczycy: zginęło ich tysiące (żołnierze nie zostali policzeni, jeśli chodzi o cywil to szacuje się, że było to nawet 700 000).
Reportażystka porusza bolesne i niewygodne tematy, o których niektórzy woleliby zapomnieć. Kilka lat po publikacji „Cynkowych chłopców” został jej wytoczony proces przez matki poległych żołnierzy.
Mimo trudnego tematu zgodziliśmy się, że warto czytać takie książki, by mieć świadomość tego, co działo się, wciąż się dzieje i zapewne będzie się dziać na świecie – konflikty zbrojne wydają się nie mieć końca. To bardzo wartościowa lektura, która zostaje w pamięci na długo.



spotkanie: listopad 2016

Trzy historie, które na pierwszy rzut oka wydają się luźno powiązane, po przeczytaniu całości łączą się w jedno. Część pierwsza: Funder zwany Chaplinem na piętnaście lat, właśnie wyjechał z matką na wakacje. Jest lipiec 1969 roku, za kilkanaście dni Neil Armstrong stanie na powierzchni Księżyca. Funder chce napisać o tym wiersz, ale nie uda mu się stworzyć niczego poza tytułem. Część druga to opowiadanie o dziwnym miasteczku: Kiedy w amerykańskim miasteczku Karmack liczba nieszczęśliwych wypadków wzrosła o 18 procent, szeryf postanawia zatrudnić pośrednika, który będzie przekazywał tragiczne wieści rodzinom poszkodowanych. Posadę otrzymuje Frank Farelli. Niektórzy twierdzą, że Farelli przynosi nie tylko wiadomości o nieszczęściach, ale również same nieszczęścia. Okazuje się, że jest to książka napisana przez Fundera. Część trzecia: Funder jest już po pięćdziesiątce, właśnie opuścił ośrodek terapeutyczny w stanie Maryland. Jest cenionym pisarzem, ale po śmierci ojca przeżył załamanie nerwowe. „Najpierw straciłem ojca, potem straciłem powieść, a na koniec straciłem rozum” – mówi.
Powieść Larsa Saabye Christensena „Odpływ” to melancholijna opowieść o różnych aspektach życia. To mistrzowsko rozpisana historia o niepowtarzalnym, skandynawskim klimacie.


 

spotkanie: październik 2016

Miała być synem, kolejnym Kossakiem malarzem, a urodziła się kobietą i wybrała karierę naukowca-biologa. O kim mowa? O Simonie Kossak, wybitnej zoopsycholog, dla której zwierzęta były bliższe niż ludzie i która uciekła z krakowskiej Kossakówki do białowieskiej Dziedzinki – domu bez prądu i bieżącej wody. A jednak to tam była szczęśliwa i to tam, w leśnej głuszy, stworzyła swój raj na Ziemi. Była dość zamknięta w sobie, ale pod twardą powierzchnią kryła się zraniona kobieta. Simona była jak dziki zwierz, nie dawała się oswoić. Nawet Lech Wilczek, który dzielił z nią Dziedzinkę i był jej partnerem życiowym, nie mógł powiedzieć, by ujarzmił Simonę. Te i wiele innych fascynujących faktów klubowicze „13-nastki” mogli poznać dzięki świetne napisanej biografii autorstwa Anny Kamińskiej pt. „Simona. Opowieść o niezwykłym życiu Simony Kossak”. Byliśmy jednomyślni: to bardzo dobra biografia, bowiem autorka wysłuchała wielu znajomych biolożki, zarówno tych, którzy darzyli ją miłością i sympatią, jak i tych, którzy za Simoną nie przepadali. Bo Simona nie była nikomu obojętna, ona nie była letnia – wzbudzała emocje. Kamińska ani nie stawia jej na piedestale, ani nie oczernia: pokazuje prawdę o Kossak, przez co jej obraz zdaje się tak wiarygodny. Oby tak świetnie napisanych biografii było więcej na polskim rynku książki.